Nabożeństwo domowe – 1. niedziela po Trójcy Świętej

Drodzy Parafianie

Dziś pierwsza niedziela po Trójcy Świętej, która rozpoczyna półrocze Kościoła w kalendarzu liturgicznym. A Duch Boży przypomina dziś wszystkim wyznawcom Jezusa Chrystusa przypowieść o bogaczu i Ła­zarzu. Celem tej przypowieści nie jest pochwała ubóstwa i potępienie bo­gactwa. Bogacz cierpiał męki po śmierci nie dlatego, że posiadał liczne dobra. Łazarz nie został przeniesiony na łono Abrahama ze względu na swoje ubóstwo. Bogacz nie zmiłował się nad Łazarzem i dlatego cierpiał męki. Łazarzowi zaś Bóg okazał miłosierdzie, ponieważ cierpiąc niedostatek z pokorą znosił nałożony na niego krzyż i ciężar ubóstwa. Bogacz z przypowieści Jezusa uważał darowane mu przez Boga dobra za wyłącznie swoje i zapomniał o przykazaniu miłości bliźniego. Co czynimy bliźniemu, czynimy Chrystusowi.

Dzisiejsze nabożeństwo domowe ze Słowem Bożym i pieśnią ma nam dopomóc w święceniu tego dnia świętego w czasie pandemii. Od następnej niedzieli rozpoczynamy odprawianie nabożeństw w kościele w Lubaniu z zachowaniem reżimu sanitarnego. Dlatego dzisiejsze nabożeństwo domowe jest już ostatnim takim nabożeństwem. Wprowadzeniem niech będzie dobrze nam znana pieśń: Niech strzeże nas Bóg, do której słowa znajdziemy w naszym śpiewniku pod nr 301, w wykonaniu szwajcarskiego Ensemble Animato:

Porządek nabożeństwa:

    1. Pieśń 208 – Radujmy się wszyscy
    2. Modlitwa
    3. Czytania
    4. Wyznanie wiary
    5. Pieśń 802 – Królu mój, Królu chwały
    6. Kazanie
    7. Pieśń 664 – Co Bóg mój chce
    8. Modlitwa
    9. Błogosławieństwo
    10. Pieśń 221 – O Duchu Święty, do na przyjdź

UWAGA!!! Teksty pieśni wyświetlają się, a podkładem muzycznym jest gra na organach.

2. Modlitwa:

Boże i Ojcze, który jesteś miłością,/ dziękujemy Ci, że Ty nas umiłowałeś w Jezusie Chrystusie i wezwałeś przez Niego do miłości bliźnich naszych./ Prosimy Cię, napełnij miłością nasze serca i spraw, abyśmy w niej wytrwali i służyli sobie wzajemnie./ Wysłuchaj nas w Duchu Świętym przez Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela naszego.

3. Czytania:

W księdze proroka Jeremiasza czytamy ( Jr 23, 16-29):

16.Tak mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie słów proroków, którzy wam prorokują, oni was tylko mamią, widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana! 17. Ustawicznie mówią do tych, którzy gardzą słowem Pana: Pokój mieć będziecie. A do tych wszystkich, którzy kierują się uporem swojego serca, mówią: Nie przyjdzie na was nic złego. 18. Gdyż kto uczestniczył w radzie Pana, by widzieć i słyszeć jego słowo? Kto przyjął jego słowo, by móc zwiastować? 19. Oto zawierucha Pana zrywa się i huragan unosi się kłębami, nad głowami bezbożnych się kłębi. 20. Nie uśmierzy się żar gniewu Pana, aż spełni i urzeczywistni zamysły jego serca; w dniach ostatecznych dokładnie to zrozumiecie. 21. Nie posyłałem proroków, a oni jednak biegną; nie mówiłem do nich, a oni jednak prorokują. 22. Jeżeli uczestniczyli w mojej radzie, to niech zwiastują mojemu ludowi moje słowa i odwracają ich od ich złej drogi i ich złych uczynków. 23. Czy jestem Bogiem tylko z bliska – mówi Pan – a nie także Bogiem z daleka? 24. Czy zdoła się kto ukryć w kryjówkach, abym Ja go nie widział? – mówi Pan. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemię? – mówi Pan. 25. Słyszałem, co mówią prorocy prorokujący kłamliwie w moim imieniu, mówiąc: Miałem sen, miałem sen. 26. Jak długo to trwać będzie? Czy Ja jestem w sercu proroków prorokujących kłamliwie, prorokujących oszukańczo, według upodobania własnego serca, 27. którzy zmierzają do tego, by zatrzeć w pamięci mojego ludu moje imię przez swoje sny, jakie sobie wzajemnie opowiadają, tak jak ich ojcowie dla Baala zapomnieli o moim imieniu? 28. Prorok, który ma sen, niech opowiada sen, ale ten, który ma moje słowo, niech wiernie zwiastuje moje słowo! Cóż plewie do ziarna? – mówi Pan. 29. Czy moje słowo nie jest jak ogień – mówi Pan – i jak młot, który kruszy skałę?

W Dziejach Apostolskich czytamy ( Dz 4, 32-37):

(32) A u tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. (33) Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich. (34) Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży (35) i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba. (36) I tak, Józef, nazwany przez apostołów Barnabą, co się wykłada Syn Pocieszenia, lewita, rodem z Cypru, (37) sprzedał rolę, którą posiadał, przyniósł pieniądze i złożył u stóp apostołów.

4. Wyznanie wiary:

Wierzę w Boga Ojca, Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Marii Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, społeczność świętych, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen.  

6. Kazanie:

 (19) A był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w szkarłatne szaty i kosztowne tkaniny i co dzień wystawnie ucztował. (20) Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały. (21) I pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, a tymczasem psy przychodziły i lizały jego rany. (22) I stało się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. (23) A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. (24) Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu. (25) Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło; teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. (26) I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić. (27) I rzekł: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego. (28) Mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i inni nie przyszli na to miejsce męki. (29) Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają. (30) A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się. (31) I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą.

Łk 16, 19-31

Siostry i Bracia w Chrystusie !

Czy ta historia o człowieku bogatym i biednym Łazarzu nie brzmi jak sen?
Ale co to za sen, sen o mojej rzeczywistości, o mojej dzisiejszej rzeczywistości?
Bogaty człowiek ma wszystko, co tylko można pomyśleć, do dyspozycji. On ma pieniądze i majątek. Niczego mu nie brakuje. Głód jest obcym słowem w jego słownictwie. Nadmiar byłby prawdopodobnie częściej wskazywany. Bardziej interesuje go obfitość. Co powinien zrobić ze swoją nadprodukcją? Mieć jeszcze więcej, stale jeszcze więcej. I co dalej?

Poza tym, w tym śnie widzę biedaka. On nie ma nic. Żadnego mienia, żadnej pracy zdrowia i nic do jedzenia. Tak, chciałby zdobyć trochę bogactwa tego bogatego człowieka, przynajmniej trochę resztek. Z tego, co jest wyrzucane, obficie i wszędzie. Jak to marzenie mogłoby zostać zrealizowane w dzisiejszych czasach? Kim jest ten bogaty a kim biedny?

Czy jestem tym biednym człowiekiem, któremu odmawia się udziału w życiu bogatych i mających wiele? Czy jestem tym biednym człowiekiem, któremu brakuje wielu rzeczy rzekomo ważnych dla naszych czasów: wpływów, władzy, przedsiębiorczości, mądrości.

Ale ja czuję o wiele wyraźniej: Niektórzy ludzie w naszych czasach uważają się za biednych. Mężczyzna z naprzeciwka, długotrwale bezrobotny, któremu trudno odnaleźć się w swoim wieku 54 lat; samotna kobieta z dwójką dorastających dzieci; 17-latek, który otrzymał 20. odmowę w związku z poszukiwaniem praktyki zawodowej.

Ale wiem też, że ten sen można zobaczyć na odwrót. Jeśli to nie zmieni się w koszmar.

Ja jestem bogaczem, a biedni tej ziemi leżą u moich drzwi, wszyscy biedni tej ziemi, o których codziennie słyszę i widzę. Oby nasze problemy nie wyglądały im na śmieszną pompatyczność. Tym biednym ludziom chodzi tylko o przeżycie, o nic więcej i nic mniej.

We śnie, w tej historii, sytuacja zmienia się niespodziewanie. Trudy i troski ubogiego są kończą się, a za wszystkie swoje niedostatki jest on nagradzany tysiąc razy. Oczywiście, że jest śmierć. Ale dla niego oznacza ona początek nowego życia. Anioły – istoty, które istnieją w snach – wprowadzają ubogich z doliny łez jego istnienia w wieczną błogość. On może siedzieć na łonie Abrahama i tam zapomnieć o swoich ziemskich mękach. Czyż nie są to obrazy snu, który wyłamuje się ze złej rzeczywistości życia i tworzy sobie nową rzeczywistość? Królestwo pokoju i błogości, gdzie jest nagroda za wszystkie wysiłki życia, bez zmartwień, bez żadnych trosk.

Marzenie może również sprawić, że będziemy widzieć rzeczy na odwrót – z punktu widzenia bogatego człowieka. On też umarł. Ale on nie osiągnie wiecznego błogostanu. Mówią, że zostanie pogrzebany z honorem. Jego nowa sytuacja jest opisana z całą surowością, ponieważ teraz poprzednie wartości są wywrócone do góry nogami. Zemsta, kara jest na porządku dziennym. Bogacz siedzi w wiecznym ogniu, tak jak biedak siedzi w wiecznej radości. I jako pogardliwy dodatek do swojej kary, niejako, musi widzieć tam biednych w niebiańskiej błogości.

Sny są ponad faktami. Bogaty człowiek rozpoznaje biednych, których w przeciwnym razie mógłby nigdy nie zobaczyć na swoim progu, tych aspołecznych ludzi, tych bez wykształcenia i kultury, z którymi w przeciwnym razie nigdy by się nie utożsamili. Teraz bogacz może tylko żebrać. Niech Abraham ześle mu ubogich, aby przyniósł trochę ochłody przed żarem ognia piekielnego. To marzenie pozwala Abrahamowi narysować wyraźną linię między tymi dwoma życiami biedaka, którego nosi na kolanach.

Nie. Teraz jest na odwrót. W twoim ziemskim życiu, mogłeś się cieszyć i marnować czas. Ten biedak nie miał nic. Teraz to się zmieniło. Raz na zawsze. Teraz twoja kolej na cierpienie. Między nami a tobą jest wielka przepaść; nikt nie może przyjść stamtąd do ciebie i nikt stamtąd do nas. Marzenie kończy się zniesieniem niesprawiedliwości świata, tej niesprawiedliwości, która w przeciwnym razie może być jedynie zaskarżana i osądzana. Czyż nie powinienem powiedzieć: Tutaj w końcu dokonuje się zmian, tutaj przyznawane są nagrody i kary?

Ale, ta historia opuszcza świat snów zadając pytanie: na czym stoisz w rzeczywistości ?

W snach czuje się tak współczujący biednym. Tak, jeśli czuję, że jestem biedny… a nawet myśl, że mógłbym być tym bogatym człowiekiem nie odgrywa zbyt wielkiej roli w tym śnie. Bo to tylko sen, jutro będzie przebudzenie, może z nudnym uczuciem w głowie, ale inaczej jestem wciąż taki sam jakim byłem przedtem.

A co z moją rzeczywistością, moim życiem? Ta historia ma swój dalszy ciąg, który niemalże narzuca pytanie: na czym stoisz? Pozornie płynnie trwa to dalej. Bogacz chce, by jego bracia zostali ostrzeżeni, by nie powtórzyli jego losu. Za jego życzeniem kryje się nadzieja, że coś można zmienić, że ludzie mogą się zmienić. Czy to nie jest kolejny sen? Czyż nie doświadczyłem wcześniej tyle razy, jak ludzie w ogóle nie mogą się zmienić, jak żaden punkt zwrotny nie pomaga im zawrócić, co najwyżej zawrócić w kierunku wiatru, który wydaje się być korzystny. Bogaty człowiek już znowu śni mając taką nadzieję dla swoich braci. Abraham sprowadza go z powrotem na ziemię rzeczywistości, wyciągając go z marzeń: twoi bracia mają szansę na zmianę. Ale oni o tym nie myślą. Oni nie korzystają z tej oferty skruchy. Więc nie ma sensu wysyłać im nikogo. Jeśli nie dotrzymają tego, co już im zaoferowano, nie ma dla nich pomocy.

Wszystko jasne, tak to wygląda. Ale w końcu, czy to nie tworzy jednak ostatecznie nowej niesprawiedliwości? Czyż nie jest w ten sposób potwierdzone stare oskarżenie, że chrześcijanie pocieszają ludzi lepszym jutrem, nie chcąc zmieniać ich obecnej rzeczywistości?

Do tej pory celowo nie wymieniłem imienia tego biedaka. Jego imię ma w tym wszystkim swoje istotne znaczenie. Imię Łazarz znaczy: Bóg pomaga. To imię usuwa na ziemi wśród ludzi wszelką zemstę, odpłatę i odwet. Łazarz – Bóg pomaga – to znaczy więcej niż to, że biedni w tej historii otrzymują Bożą pomoc. Z imieniem Łazarz, Bóg pomaga, nawet zachowanie Abrahama jest krytykowane – oburzające dla pobożnego Żyda. Dla Abrahama wszystko jest jasne. Nic nie można zmienić w warunkach panujących na świecie, wszystko jest z góry przesądzone i ustalone. Ale w ten sposób świat zginie.

Nie, Łazarzu. Bóg pomaga. Ta historia musi być dalej opowiedziana, również przez nas. Bóg pomaga. Musimy rozmawiać o tym, jak Jezus, w imię Boga, czyli w imię miłości, pomaga ludziom zrobić nowy początek, jak On skończył z rozliczaniem i odwetem. Nieważne, gdzie widzę samego siebie w tym śnie, czy jako biednego czy bogatego, czy śni mi się koszmar, z którego budzę się w pocie czoła, czy też jest to sen o tym, że nigdy się nie narodzę. Jeśli zostanę w tym śnie, nie mam nadziei na nowy początek dla tego świata. Dlatego uważam, że ta historia należy do mojej rzeczywistości. Muszę sobie z tym poradzić. Muszę dać ludziom szansę na zmianę, na nowy początek. Jezus rozpoczął to, a nie Abraham w  jego wiecznym definiowaniu, co jest dobre, a co złe. Bóg nie kalkuluje. Bóg też nie potwierdza moich myśli o zemście i karze. Bóg, o którym mówi Jezus, jest Bogiem, który pomaga.

Ale nie wierzę, że pomocne ramię zstępuje z nieba, by mi pomóc – zaczynam znowu marzyć. Jezus uważa, że to należy do twojej rzeczywistości. Twoje ramię musi być wyciągnięte do słabych i bezbronnych, ofiar wojen i katastrof, terroru i arbitralności na całym świecie. Jezus powiada: Jeśli chcesz należeć do mnie, to powinieneś być rozpoznany w tym świecie właśnie w taki sposób jako wyciągnięte ramię do najmniejszych i najsłabszych sióstr i braci.

Ten, kto wie coś o Jezusie, nie może już marzyć o jakimś niebie, w którym wszystko będzie lepsze, ale należy do niego na ziemi, na tej ziemi u boku – Boga, który pomaga.

Amen

Medytując przez chwilę nad dzisiejszym Słowem Bożym wsłuchajmy się w dzieło Jana Sebastiana Bacha – toccata „dorica” BWV 538 w wykonaniu Luciano Zecca:

7. Pieśń:

8. Modlitwa:

Boże i Ojcze, który powołujesz do życia i wtrącasz do otchłani, zmiłuj się nad nami! Racz wysłuchać naszego dziękczynienia i pokornego błagania o łaskę i miłosierdzie Twojego ojcowskiego serca i Syna Twojego, który wiernie wypełniając zbawczą wolę Twoją, pokonał moce i złamał potęgę śmierci. Wyrażamy nadzieję, że w nieskończonej miłości Twojej okażesz litość i zmiłowanie całemu stworzeniu, abyś stał się wszystkim we wszystkim.
Spraw łaskawie, aby miłość Twoja była źródłem wszelkiej miłości. Niechaj miłością zapłoną serca nasze do Ciebie i z miłością nieobłudną niechaj wyciągną się nasze ręce we wzajemnym geście pojednania i przebłagania. W służbie i poświęceniu pragniemy naśladować Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Spraw, aby także nasza miłość była bezinteresowna i ofiarna. Przebacz nam nasze zaniedbania i grzechy, gnuśność i lenistwo. Racz nam dać ducha służby i poświęcenia.
Niechaj na całym świecie zapanuje nieobłudna miłość. Niechaj człowiek człowiekowi zapomni jego przewinienia i poda dłoń do zgody, aby wszędzie zatriumfował pokój, szczęście zamieszkało w naszych domach i radością napełniło się każde serce.
Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, kiedy tak jeszcze do Ciebie wołamy:
 
Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się Imię Twoje,
przyjdź Królestwo Twoje,
bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
I odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
I nie wódz nas na pokuszenie
ale nas zbaw ode złego
Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.