Miesięczne archiwum: Kwiecień 2012

Kościół ewangelicki w Raciborowicach/Gross Hartmansdorf

 

Kościół ewangelicki w Raciborowicach w powiecie bolesławieckim (Gross Hartmansdorf) sięga połowy XVI wieku. Ewangelicy zamieszkiwali tę miejscowość od czasów reformacji. Na początku XVII wieku liczba mieszkańców Gross Hartmansdorf (Raciborowic) wyznania ewangelickiego przewyższyła liczbę katolików. W czasie wojny trzydziestoletniej w latach 1618-1648 ewangelicy otrzymali kościół, który służył katolikom. Po zakończeniu wojny i w wyniku ustaleń traktatu pokojowego ewangelicy zostali zobowiązani do oddania kościoła i przyległych budynków, a pastor Samuel Scholz został zmuszony do opuszczenia wsi. W 1654 roku przed wyjazdem pastor Samuel Scholz odprawił nabożeństwo pod gołym niebem na wzgórzu przeciwległym do kościoła katolickiego, które zgromadziło większość mieszkańców wsi. W 1742 roku po zajęciu przez Prusy Dolnego Śląska król Fryderyk II ogłosił wolność religijną, co dało możliwość reaktywowania parafii ewangelickiej w Gross Hartmansdorf. Pierwsze nabożeństwa odprawione zostały 6 i 7 stycznia 1742 roku przez pastora Johanna Georga Thomasa, jeszcze na odkrytym wzniesieniu. Ewangelicy w Hartmansdorf zaczęli wkrótce budować nowy kościół. Usytuowano go symbolicznie na miejscu, gdzie odprawił ostatnie nabożeństwo pastor Samuel Scholz zmuszony ze względów politycznych do opuszczenia Gross Hartmansdorf w roku 1654. Nowy kościół wzniesiono z gliny i z drewna, a pokryty był deskami.

Raciborowice 2012 miejsce po kościele ewangelickim

Był on wielokrotnie poddawany przebudowom, by osiągnąć ostateczny kształt pod koniec XIX wieku. Końcową fazą budowy było dobudowanie nowej wieży w 1884 roku, a jej projektantem był znany i ceniony na całym Śląsku architekt bolesławiecki Peter Gansel. Na wieży umieszczono zegar z czterema tarczami i zamontowano 4 dzwony kościelne. Po II wojnie światowej kościół podzielił los wielu innych kościołów ewangelickich na Dolnym Śląsku stając się łatwym łupem dla grabieży i niszczenia często za przyzwoleniem władz. Kościół stopniowo popadał w ruinę, a jego wyposażenie wywieziono i przekazano innym parafiom, między innymi ołtarz główny trafił do kościoła w Sędzimirowie. Pod koniec lat 70. XX wieku w czasie realnego socjalizmu podjęto decyzję o zburzeniu kościoła. Miejsce po kościele porosła trawa i samosiejki, a resztki kamieni rozsypane leżą do dziś na całym terenie, gdzie stał kościół. Dłuższy czas pozostawał jeszcze cmentarz okalający kościół, ale z inicjatywy budujących cementownię, przez sam środek cmentarza, bez ekshumacji, wybudowano drogę do zbudowanych również w tym czasie bloków dla przyszłych pracowników cementowni. Cementownia przestała istnieć, bloki przypominają o socjalistycznym stylu budowania, a jedynie część muru dawnego cmentarza przypomina jeszcze tę niezwykłą historię kościoła ewangelickiego w dawnym Gross Hartmansdorf, a dzisiejszych Raciborowicach. Zniknął cenny zabytek architektury, który był jednak przede wszystkim wyrazem wiary Ludu Bożego pielęgnującego w nim swoją chrześcijańską wiarę.

Ks. dr Hans Ulrich Minke – Niedziela Misericordias Domini 22 04 2012

14. Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.

15. Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie swoje kładę za owce.

16. Mam i inne owce, które nie są z tej owczarni; również i te muszę przyprowadzić, i głosu mojego słuchać będą, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Ewangelia św. Jana 10, 14-16

Drodzy Parafianie,

Dziś jest Niedziela Dobrego Pasterza. Jesteśmy zaproszeni do tego, aby przemyśleć znaczenie Zmartwychwstałego Chrystusa dla naszego życia i jednocześnie do radości z tego, że mamy Dobrego Pasterza. Ten Pasterz jest dla wszystkich ? dla wszystkich ludzi na tej ziemi, którzy słuchają Jego głosu i naśladują Go ? dla Białych i Kolorowych, dla Afrykańczyków, Rosjan i Francuzów, Polaków i Niemców. Prawdopodobnie zbyt mało uwagi w przeszłości przywiązywaliśmy jako Polacy i Niemcy do tego i zbudowaliśmy sobie naszych polskich i niemieckich Pasterzy. Takich Pasterzy nie ma. Jest tylko jeden Pasterz i jedna owczarnia, jak czytamy w tekście dzisiejszej Ewangelii.

Na to powinniśmy zwracać uwagę w relacjach z innymi ? tutaj w Parafii w Lubaniu, pomiędzy niemieckimi i polskimi chrześcijanami jak i w relacjach z innymi wyznaniami. Jesteśmy tylko raz ? inaczej mówiąc ? Ludem Bożym na tej ziemi i dlatego jest tylko jeden Lud. To zrozumiałe samo przez się, drodzy Parafianie, że obraz Pasterza i Jego owczarni, jak wiele innych w nowoczesnym społeczeństwie, powstały na skutek mody. W Europie Środkowej ? w Polsce jest być może inaczej ? tzn., że Pasterze rzadko są ze swoją owczarnią. Z mody pochodzi także obraz Dobrego Pasterza, który wisiał często w mieszkaniach naszych dziatków.

Przyjazny, uśmiechający się Jezus z łagodnym rysem twarzy, który niósł na swoim ramieniu owieczkę był widoczny na tych obrazach, podczas gdy pozostałe owce skupione były wokół Niego powracając do domu w świetle zachodzącego słońca.

Ten obraz ukochało wiele osób, gdyż bił z niego pokój i poczucie bezpieczeństwa. Tylko, drodzy Parafianie, to nie pasuje już dziś do naszego dnia powszedniego i do naszego sposobu życia. Gdyż my wszyscy nie chcemy być owcami, lecz owieczkami Bożymi. Chcemy sami decydować o naszym życiu i gdzie to tylko możliwe być samymi dla siebie pasterzami ? najmniej w życiu religijnym.

Nie jest przecież w ogóle zamiarem Jezusa, aby pozbawiać nas odwagi i utrzymywać w ślepej zależności od siebie. Kto dokładnie czyta Jego słowa z Ewangelii Jana, ten usłyszy, że On chce nam wskazać drogi, jak my sami żyjemy i jak możemy Go poznać. Do tego daje On swoje życia za nas, abyśmy zrozumieli, którędy prowadzi nasza droga do Boga i że możemy zorientować się na Niego. A co to oznacza, spróbujemy teraz zrozumieć.

I

W pierwszej kolejności powinniśmy sobie odpowiedzieć: Dostęp do Dobrego Pasterza otrzymujemy, jeśli realnie oszacujemy nasze położenie na tej ziemi. Wszyscy próbujemy wszelkimi sposobami uczynić nasze życie dobrym, pozytywnym i wypełnionym sensem. Każdy rozwija swój talent i swoje możliwości, próbując znaleźć sobie zawód, który da mu radość i zagwarantuje dobre wynagrodzenie. Szuka sobie partnerów z którymi opłaca mu się spędzić życie. I tak cieszymy się z miłości, przyjaźni i przyjemnych, pięknych stron natury i stworzenia.

Wyliczam to wszystko świadomie po kolei, gdyż często umyka nam to, co dane jest nam w życiu ? także przez Boga – jako szanse i możliwości. Nie chciałbym, aby to, co  w naszym życiu jest ciemne, złe i znikome ogarniało nas. Być może jesteśmy w kościele winni tego, że nie rzadko jako pierwsze stawiamy to, co negatywne, winę i grzech, chorobę i śmierć i również chętnie o tym mówimy, czasami nawet, gdy spotykamy się przy kawie i cieście.

Oczywiście to, co ciemne i przemijające jest częścią naszego życia. Z doświadczenia życiowego wiemy, że nasze plany i kalkulacje nie zawsze wychodzą i wnet stajemy się w nieoczekiwany sposób bezrobotnymi, małżeństwa się rozchodzą, a nawet musimy znosić nieuleczalne choroby.

Żyjemy w upadłym świecie i musimy pokonać ten upadły świat wraz z jego mizerią i nędzą. To jest nasze zadanie. Im jestem starszy, tym bardziej rozumiem, jak bycie starszym staje się coraz bardziej moim zadaniem. Naturalnie życzę sobie w tym zadaniu pewnego oparcia i perspektywy na przyszłość. Do naszego świadomego ludzkiego życia należy to, że nie jesteśmy zadowoleni z tego stworzenia ? stanu rzeczy, lecz otwieramy nasze ręce w stronę czegoś, co w istocie jest tym światem ? a mianowicie na Boga, na transcendencję.

Być może musimy dostać coś z tej nędzy życia i być może też samemu musimy płacić frycowe, uczyć się na własnych błędach, aby zrozumieć, dlaczego Jezus z Nazaretu jest Dobrym Pasterzem, na którego całkowicie możemy się zdać i któremu możemy całkiem zaufać. On zna Ojca i Ojciec zna Jego i Dobry Pasterz zna każdego z nas.

II

Bóg jest Bogiem szukającym ludzi ? to jako drugie trzeba tu powiedzieć –  i Jezus Chrystus jest w tym kluczową postacią. Jego życie wskazuje perspektywę, której życzymy sobie dla naszego życia. Daje życie moje za owce, powiada Jezus w Ewangelii Jana. On staje się Pasterzem, ponieważ On nosi ciężary naszego życia, ale i jego radości.

On urodził się jak my; On wzrasta jak każdy z nas, On uczy się zawodu jak wielu z nas i umiera, jak my wszyscy; jedynie Jego zmartwychwstanie jest czymś ponad naszą biografią.

Jezus żyje w ten sposób ludzkim życiem, jak my wszyscy, i wskazuje, na co możemy mieć nadzieję. Na przykładzie Jezusa staje się wyraźne, że Bóg jest przy nas wszystkich. Z tego wynikają konsekwencje: Poprzez to, że Chrystus żył życiem człowieka i wydał siebie samego za nas, każdy z osobna otrzymuje od Boga ? każdy i każda z nas tutaj ? swoją wartość i godność i będzie wydobyty z anonimowości.

Możemy zafundować sobie chrześcijańską samoświadomość i poczucie własnej wartości niosąc wysoko podniesiona głowę. Jak Jezus powiada w Ewangelii Jana: znam swoje owce, i moje mnie znają.

Ostatnio powiedział mi ktoś o swoim sąsiedzie: ?On jest wystarczająco ludzki, by mówić o Bogu!? O to właśnie chodzi Jezusowi, kiedy przyjmuje nas jako swoich: że staniemy się wystarczająco ludzcy, aby poznać nasze pochodzenie i mówić o Bogu i Jemu zaufać.

Dlatego jest On Dobrym Pasterzem, ponieważ wyznacza nam fundament i cel naszego życia i pomaga nam jako chrześcijanom żyć w samoświadomości. To oznacza też: Kto ufa Bogu i staje po Jego stronie, może przyjąć spokojniej rozczarowania, których mu przysparzają inni, i myślę również, że może dać sobie radę z własnymi porażkami. Głos Jezusa, który słyszymy, dodaje nam do tego odwagi.

III

Ale jak ? zapytacie na końcu ? możemy być pewni, że mowa o Dobrym Pasterzu odpowiada rzeczywiście prawdzie i dotyczy każdego z nas. Z tym stoimy ? jak to często jest w wierze chrześcijańskiej ? przed pytaniem o pewność względnie o prawdę. Kto nam udowodni, że Chrystus rzeczywiście jest Dobrym Pasterzem?

Dowodów ? takich, jakie istnieją w matematyce i naukach przyrodniczych, nie mam, i tych nie można też dać, ponieważ udowodnić można coś jedynie w sprawach tego świata. Wtedy Bóg byłby w konsekwencji sprawą tego świata i tak samo znikomy i przemijający jak my sami. A Dobry Pasterz byłby wtedy nikim innym jak terapeutą, który nam coś perswaduje. Dlatego istnieje tylko jedna odpowiedź na nasze pytanie o pewność. Musimy wypróbować prawdę wiary, zdać się na Dobrego Pasterza i zaufać Bogu. Wtedy będziemy odkrywać na co dzień, że nie podążamy za jakąś bajką.

Pozwólcie, że opowiem Wam pewną historię, aby wskazać, co myślę. Historia ta dotyczy angielskiego króla Henryka VIII. Gdy leżał on na łożu śmierci, kazał zawołać swojego błazna, aby się z nim pożegnać, i powiedział mu: ?Mój przyjacielu, musimy się pożegnać.? Błazen założył sobie błazeńską czapkę na głowę i spytał, tak, jakby nie zrozumiał on tej sytuacji: ?Dokąd idziesz?? Król odpowiedział: ?Tego nie wiem.? ?Jak długo cię nie będzie?? pytał dalej błazen. ?Już więcej nie wrócę!?, zabrzmiała odpowiedź. ?Mam nadzieję, że zabrałeś z sobą pieniądze na podróż?? ? pytał blazen. Król zaprzeczył. Błazen wciąż był niezdowolony: ?Ale z pewnością zabierasz z sobą przewodnik?? ?Nie znam żadnego!? ? odpowiedział zrezygnowany król. Wtedy nadworny błazen oddał swoją czapkę błazeńską i zawołał: ?Och, Ekscelencjo, całe swoje życie życzyłem sobie błazna większego ode mnie. Dziś go znalazłem. Wybierasz się w podróż i nie znasz drogi i nie masz nikogo, kto by cię poprowadził.?

My, drodzy Parafianie, nie jesteśmy błaznami, i dlatego nie będziemy iść błędną drogą. Mamy Dobrego Pasterza, który nas zna i który nam towarzyszy. Wsłuchajmy się w Jego głos i na całe życie zaufajmy Jego Ojcu. Amen.

Tłumaczenie: ? by ks. Cezary Królewicz   Lubań kwiecień 2012

Rada Fundacji Kościelnej Ewangelickiego Śląska w Lubaniu

22.04.2012 w Lubaniu gościli członkowie Rady Fundacji Kościelnej Ewangelickiego Śląska na zakończenie dwudniowych obrad, które miały miejsce w Świeradowie Zdroju. Na zaproszenie ks. Cezarego Królewicza, będącego przedstawicielem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce w Radzie Fundacji, Rada zapoznana została  z  bieżącą sytuacją lubańskiej Parafii Ewangelickiej. Praca Rady połączona była z wycieczką do nieodległej Pobiednej, aby poznać losy kościoła ewangelickiego związane z historią tej miejscowości od Reformacji do dziś. Piękno Gór Izerskich i bogata historia kościoła ewangelickiego na tym terenie była dla członków Rady niezapomnianym doświadczeniem. Rada Fundacji wzięła udział w niedzielnym nabożeństwie w kościele ewangelickim w Lubaniu, a jeden z jej członków ks. dr Hans Ulrich Minke, wygłosił kazanie. Wspólny niedzielny obiad i plany na przyszłość były ostatnim akcentem pracy Rady Fundacji.

Tekst i zdjęcia: ks. Cezary Królewicz

Kazanie ks. dra Hansa Ulricha Minke  >>>

Ewangelicy z Badenii w Lubaniu

13. kwietnia 2012 roku po raz kolejny w tym roku naszą Parafię odwiedzili goście z zagranicy chcący poznać życie kościoła ewangelickiego w Polsce. Tym razem dotarli do nas ewangelicy z dalekiej Badenii z miejscowości Oftersheim wraz z Panią Pastor Esther Kraus. Poznali historię powstania na nowo samodzielnej Parafii Ewangelickiej w Lubaniu w roku 2005. Z dużym zainteresowaniem odkrywali dzieje Kościoła ewangelickiego na Górnych Łużycach. Rozmowy z gośćmi dotyczyły też pracy diakonijnej, nauczania kościelnego i planowanych prac remontowych. Wizytę zakończył spacer po Lubaniu śladami ewangelickiej przeszłości oraz wspólny obiad.

ks. Cezary Królewicz